Tarnawa: Kładka do legalizacji albo do rozbiórki

Ważą się losy kładki na potoku w Tarnawie. Obiekt został wybudowany nielegalnie. W tej chwili zajmuje się nim Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Bochni. 

Kładka została wybudowana bez pozwolenia na budowę, właścicielami działek pomiędzy potokiem są osoby prywatne. Sąsiadka tego obiektu czuje się zagrożona, że jak przyjdzie duża woda, kładka wpadnie do potoku, a wezbrane wody zaleją jej nieruchomość – wyjaśnia Andrzej Stapurewicz, szef bocheńskiego nadzoru.

Mieszkańcy Tarnawy są zaniepokojeni taką perspektywą. Wprawdzie nieopodal jest druga kładka, ale ta konkretna prowadzi do boiska sportowego i skraca drogę. Jak nie będzie tej kładki, trzeba będzie jeździć naokoło, a droga po drugiej stronie potoku jest zepsuta. Są w niej dziury. Kiedy panowie jada na mecz, zostawiają auta koło baru i przechodzą przez kładkę. A jeśli zostanie ona rozebrana, będą musieli jeździć po tej zepsutej drodze, a koło boiska nie ma gdzie zaparkować. Potrzebna jest ta kładka, bo dzięki niej jest bliżej na boisko– mówią dzieci z Tarnawy.

Na pewno w grę będzie wchodziło zdemontowanie kładki, bo legalizacja jest droga, kosztuje ok. 125 tys. zł. Raczej nie zalegalizujemy, bo nie stać nas na to, ani jako klubu sportowego, ani gminy – mówi Piotr Kopanica, prezes klubu sportowego z Tarnawy.

Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wystąpi teraz o przedstawienie dokumentów na legalizację obiektu w Tarnawie. Jeśli nie zostaną one złożone w terminie (prawdopodobnie do końca 2016 roku), zostanie wydana decyzja nakazująca rozbiórkę kładki.