Nocne poszukiwania – jak to było?

Fot. Fb @ospksrgleszczyna

Porwanie? Spacer? Ojca i 2-letniego syna szukało 95 policjantów i 67 strażaków. Nocne poszukiwania – jak to było?

Faktem jest, że w poszukiwaniach brało udział aż 95 policjantów, 67 strażaków z siedmiu jednostek, pies tropiący i wiele innych osób. Wszyscy przez prawie cztery godziny szukali ojca, który po rodzinnej sprzeczce chwycił dziecko na ręce, uciekł z nim w zarośla i ślad po nim zaginął. Teraz okazuje się, że przy mrozie, mężczyzna przeszedł z 2-letnim synem nocą przez pola i lasy kilka kilometrów do Łapanowa. Na szczęście nic się nikomu nie stało. Mężczyzna został natomiast po wszystkim przewieziony na obserwację psychiatryczną.

Oto komunikat policji w tej sprawie:

Wczoraj przed godz. 20 do Komendy Powiatowej Policji w Bochni wpłynęło zgłoszenie, że o godz. 18 w miejscowości Trzciana po kłótni rodzinnej, wzburzony 34-letni mężczyzna wraz z dwuletnim synkiem wyszedł z domu i oddalił się w nieznanym kierunku.

W związku tym, że nie można było z nim nawiązać, żadnego kontaktu, a istniały obawy o ich zdrowie i życie, decyzją Komendanta Powiatowego Policji w Bochni ogłoszono alarm dla całego stanu jednostki. Do poszukiwań wymienionych na terenie miejscowości Trzciana zostali skierowani funkcjonariusze KPP w Bochni oraz podległego KP w Nowym Wiśniczu, a także funkcjonariusze Oddziałów Prewencji w Krakowie. Łącznie w akcji wzięło udział 95 policjantów (w tym 15 funkcjonariuszy z Krakowa), pies tropiący ze swoim przewodnikiem oraz 67 strażaków z jednostek w Bochni, Leszczynie, TrzcianieKamionnej, Ujeździe, KierlikówceRdzawie i Łąkcie Dolnej.
Oprócz poszukiwań, na miejscu w terenie, funkcjonariusze wykonywali szereg innych czynności, które mogły pomóc w jak najszybszym odnalezieniu zaginionych, m.in. sprawdzali wszystkie hotele, pensjonaty, kwatery, w których mógł się zatrzymać wymieniony, a także rozpytywali kursujących w tamtym terenie busami lokalnych przewoźników.

Około godz. 23.30 poszukiwani zostali odnalezieni u rodziny w miejscowości Łapanów, która to miejscowość oddalona jest kilka kilometrów od miejsca, z którego wyszli. Podkreślić trzeba, że dotarli tam pieszo przez las i pola w nocy, przy ujemnej temperaturze.
Dziecku nic się nie stało. Poszukiwany mężczyzna został natomiast przewieziony przez załogę Pogotowia Ratunkowego w asyście funkcjonariuszy na obserwację psychiatryczną. Trwają czynności sprawdzające, mające na celu wyjaśnienie, czy w związku ze zdarzeniem mogło dojść do popełnienia przestępstwa narażenia zdrowia i życia dwuletniego chłopca. Postępowanie w tej sprawie prowadzi KP w Nowym Wiśniczu.

I relacje…




8 Comments

  1. Moim zdaniem służby słusznie podjęły akcję. Z tego co wiem to ten ojciec wybiegł z dzieckiem bez ubrania, uciekł w las na Cichawke a wtedy było -3st. I wiał wiatr padał śnieg naprzemian z desczem, gość sie wloczyl po lesie i orbych polach przez 3h aż dotarł do lapanowa nie było z nim żadnego kontaktu więc proszę nie broncie tego tatusia za piątkę

  2. Piszecie że męszczyzna przeszedł z dzieckiem przez pola i las. Może ktoś mi powie przez jaki las? bo na drodze z Trzciany do Łapanowa nie ma żadnych lasów . Mieszkam w tych okolicach prawie pół wieku i znam te tereny. Niech każdy sobie sprawdzi na mapach google a sam się przekona.
    Nie wiadomo co to za kłótnia była w tym domu i o co. Różne patologie już spotkałem. A może ojciec zabrał dziecko z takiego domu dla jego dobra. Jeśli ktoś nie zna szczegółów niech go z góry nie osądza. A może dla dobra dziecka to zrobił. Nie osądzam ani nie bronię nikogo. Myślę że najbliżsi sąsiedzi znają tę rodzinę i mogą coś powiedzieć na ten temat.

  3. Według mnie to jakaś nagonka na tego ojca.Facet się wkurzyl wziol dziecko i poszedł do rodziny i to jeszcze ojciec dziecka a piszę się jakby jakiś psychol bądź porywacz porwał dziecko.No ludzie po co kręcić sztucza aferę? ??

    • No jednak nie nagonka jeśli 150 ludzi go szuka 😉 Służby oraz ludzie zadziałali perfekcyjnie! GRATULACJE!
      A od osoby, która ma 34 lata i nagle znika bez kontaktu z 2-letnim dzieckiem nocą i zimą przy mrozie naprawdę wymaga się odrobinę odpowiedzialności i przewidywania konsekwencji czynów.
      Nie myślisz?

      • straszna ta zima u nas nawet poniżej zera nie było, chcą zrobić z chłopa świra do tego to zmierza a później organicznie opieki…

        • Wiesz co, dyskusją jest nieco pusta. Dobrze, że dzieciakowi nic się nie stało! Natomiast jak na moje pojmowanie rzeczywistości, to najlepiej by było osobę winną całej tej akcji obciążyć jej kosztami. I to by była najlepsza nauczka! Jeśli Ojciec – jego. Jeśli niepoważna Matka – ją. Jeśli rozhisteryzowani Dziadkowie, albo ktokolwiek inny – niech oni płacą! To by oczywiście musiał ocenić sąd. I nie jest wykluczone, że oceni. Tak się dzieje w przypadku podobnych akcji ratunkowych w górach! Są wypadki i są niepoważne zachowania. Róznica między nimi polega na tym, że za wypadki się nie płaci, za niepoważne zachowania – tak!
          Na razie to Ojciec wylądował na obserwacji…
          Faktem jest, że nie jest normalne, iż ojciec łapie nocą małe dziecko na ręce i ucieka z nim w krzaki, nawet po kłótni, po czym przez pół nocy nie ma z nim kontaktu…
          Musisz też wiedzieć, że sygnały o potencjalnych porwaniach dzieci na policji traktowane są z najwyższą powagą. Łącznie z tym, że „na nogi” stawiane są wszystkie służby UE. Pewnie podobnie jak sygnały o terroryzmie. I tu naprawdę nie ma żartów!
          Jeśli grozisz detonacją bomby, naprawdę nikt Cię potem nie będzie pytał o rozbitą przez służby specjalne szczękę…
          Ja rozumiem, że dorośli i odpowiedzialni ludzie to wiedzą, i zdają sobie z tego sprawę 😉

Komentowanie jest wyłączone.