Mostek w Kamyku – mieszkańcy tracą cierpliwość. I… chodzą

Mieszkańcy są u kresu wytrzymałości nerwowej po zamknięciu przez gminę mostku Sobolów-Sieradzka. Klną na objazdy i…

Chodzą po moście. Chodzą i coraz bardziej tracą cierpliwość. Szczególnie po niedawnym spotkaniu z wójtem, którego tematem był właśnie mostek w Kamyku. Według naszych informacji usłyszeli na nim, że władze gminy są bezsilne. Bezsilne, bo nie mają pieniędzy na postawienie nowej przeprawy. Stary most trzeba było zamknąć, bo grozi zawaleniem. Nowy wymaga funduszy. Ale…

Plany nowego owszem, są gotowe. Pisaliśmy o tym m.in. TUTAJ. Co więcej, podobno gotowa czeka nawet promesa na dotację do budowy nowej przeprawy. Po pieniądze wystarczy sięgnąć. Problem w tym, że aby to zrobić, gmina powinna dołożyć swoje, a na to nie ma funduszy. Efekt – nowego mostu w tym roku na pewno nie będzie. W przyszłym to też mało prawdopodobne. O jakie pieniądze chodzi?

Zgodnie z informacjami radnego Krzysztofa Kluby koszt budowy nowego mostu wyceniony został w sumie na 5,5 mln zł. Dokładnie tyle ponad 100 metrów autostrady. A mostek to nie autostrada i jest zdecydowanie krótszy.

Aby dostać dotację gmina musiałaby wyłożyć z własnej kasy milion złotych. Łapanów tych pieniędzy nie ma. Tym bardziej, że nie może nawet znaleźć chętnego na udzielenie kredytu na wypełnienie dziury w tegorocznym budżecie, a co dopiero mówić o kolejnych inwestycjach. Możecie o tym przeczytać TUTAJ.

Mieszkańcy tylko jednego nie rozumieją – jakim cudem zwykły remont mostu, który przetrwał nawet największe powodzie miałby kosztować aż 5 mln zł? Bo ich zdaniem żadną miarą nie są to aż takie pieniądze, a co najmniej dziesięciokrotnie niższe.

– Wystarczy zrobić solidny remont tego, co jest. To w zupełności wystarczy, żeby ludzie mogli normalnie żyć – mówią.

Sami niezbędne prace wyceniają nie na ponad 5 mln zł, ale góra 60 tys. zł. – To gdzie tu sens i logika? – pytają. I chyba mają rację. Kilka lat temu słynna była historia włodarzy Włodawy. Nie mogąc podołać kosztom budowy mostu o wiele większego, niż ten w Kamyku, zaangażowali wojsko. Most miał kosztować ponad 3 mln zł. Wyszło 10 razy mniej. Możecie o tym przeczytać TUTAJ.

Koszt budowy nowego mostu szacowano nawet na około 3 milionów złotych. Pojawiła się jednak szansa realizacji takiej inwestycji za kwotę prawie 10 razy mniejszą. Dzięki przedsiębiorczości władz miasta w projekt udało się zaangażować wojsko, co znacznie zmniejszyło koszt inwestycji. Żołnierze postawili most w ramach ćwiczeń, a samorząd zapewnił dojazd i utrzymanie wojskowych oraz wszystkie niezbędne materiały budowlane.

Tymczasem, mimo zakazu chodzą po moście pieszo i klną. – Nie ma innego wyjścia, fruwać nie umiemy – podkreślają.

Od redakcji:

Panie Wójcie, czasem wystarczy pomysleć, nie zawsze trzeba płacić!

5 Comments

  1. Most zamknięty, może wystarczyło wyłożyć 10.000-20.000pln na nowe deski, barierki i most by dalej służył mieszkańcom, teraz jest problem. Łatwo zamknąć, ale co dalej???. Popatrzmy może z innej strony, inwestycja w Kamyku, osuwisko, Super, pieniążki zdobyte zewnątrz (Zasługa obecnych władz??? – proponuje sprawdzić, stary jestem ale coś mi świta, pewnie skleroza). Ale dlaczego nadmiar materiału który musiał być zebrany ze starej nawierzchni nie trafił na drogę Kamyk – Rybówka – byłaby przejezdna???. Dlaczego nie znaleziono 2.000pln na przepusty – zabezpieczyłoby to niebezpieczny fragment drogi???. Można dalej wymieniać, ale po co, nie dam bo…

    • Stary materiał został zmieszany z ziemią i wywieziony na handel .Przecież każdy musi coś dla siebie zarobić ,a dobro innych to już mało ważne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.