GZK działa z szybkością światła ignorując nakazy PSSE. Słusznie?

pixabay.com

10 dni zajęło Gminnemu Zakładowi Komunalnemu odwołanie się od decyzji Inspektora Sanitarnego. List szedł 6 dni.

Odwołanie dotyczyło „unieruchomienia wodociągu”, co nakazał Powiatowy Inspektor Sanitarny. GZK nie dość, że nie zastosował się do decyzji, to odwołanie wysłał 9 dni po jej otrzymaniu. Wody nie wyłączono aby zapewnić ochronę przeciwpożarową i wodę do celów sanitarnych. Powody jak najbardziej słuszne, tylko czy nie dało się reagować szybciej? Czy wyłączenie wody 17 stycznia 2017, czy nawet dzień później, nie spowodowałoby, ze wszyscy mieszkańcy natychmiast by mieli informację, że wodą dzieje się coś niepokojącego? Ilu mieszkańców nie dowiedziało się na czas i jak długo jeszcze piło wodę z bakterią? Pewnie na te pytania nie poznamy odpowiedzi.

Na razie wiemy, że wodę chlorowano, bo nikt nie wiedział, ze bakteria na chlor jest odporna. Czy Inspektor Sanitarny posiadał taką wiedzę? Czy dokonując pobrania próbek wody 19 stycznia wiedział, że woda była tylko chlorowana? Czy Stacja Sanitarna w pełni się wywiązała ze swoich obowiązków? Zapytamy.

Poniżej pismo Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Bochni.

Sprawę oceńcie sami.




9 Comments

  1. Do Konsumenta wody.
    Szanowny Konsumencie wody, gdybyś zadał sobie choć trochę trudu i zorientował się w temacie zanim napiszesz komentarz, to zapewne wiedziałbyś że „unieruchomienie” wodociągu dotyczy „wody przeznaczonej do spożycie przez ludzi” (co rozumie się pod pojęcie „wody przeznaczonej do spożycia” poczytaj w ustawie o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę). Ustawodawca w rozporządzeniu w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi (Dz.U. 2015, poz. 1989) w przypadku stwierdzenia zanieczyszczeń mikrobiologicznych nie pozostawia innej możliwości Inspekcji Sanitarnej jak właśnie „unieruchomienie” wodociągu. Oczywistą sprawą jest, że nie da się prowadzić działań naprawczych (czyszczenie sieci, płukanie, dezynfekcja itp.) gdy woda w sieci nie płynie. Decyzja sanepidu z 3 lutego precyzuje tylko i wyjaśnia zapis jednego punktu decyzji z 17 stycznia. Zmiana decyzji na wniosek strony jest możliwa, a można to zrobić albo zmieniając właściwy punkt (ale wtedy w tzw. obiegu prawnym są dwie decyzje: pierwotna i zmieniająca) albo uchylając pierwotną decyzję i wydając nową (wówczas w obiegu jest jedna decyzja o zmienionej redakcji).
    Tyle w temacie.
    Pozdrawiam!

    • Panie Janie w takim razie tak po ludzku, jak mozna unieruchomic wodociag ale zostawic mozliwosc plukania rur, zapewnic ludziom wode w toaletach oraz wode w hydrantach? Ja rozumiem co mowi ustawa ale tak na logike to o co chodzi? Co ma zrobic wykonawca ustawy? Unieruchomic czy nie? Na chwile obecna maslo maslane i nic z tego nie wynika, w 1 decyzji byla wzmianka o wodzie nie do uzytku a na chwile obecna wodzie niezdatnej do spozycia. To sa 2 rozne terminy, czy tez zwykla gra slow ktora znaczy to samo? Pozdrawiam

      • Panie Pawle,
        unieruchomienie to taka trochę prawnicza gra słów. Na logikę chodzi w zasadzie o zamknięcie wodociągu ale nie w dosłowny tego słowa znaczeniu. To po prostu zakaz używania wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Jasne jest, że by doprowadzić ujęcie i sieć do użytku po skażeniu (czy to mikrobiologicznym czy chemicznym) należy ją przepłukać wodą czystą a tego nie da się zrobić przy ujęciu całkowicie wyłączonym z użytku.
        Niestety pisma urzędowe muszą trzymać się ściśle terminów wskazanych w aktach prawnych. Terminy te zaś nie mają często wiele wspólnego z potocznym znaczeniem słów.
        Pozdrawiam.

  2. A moze ktos wyjasni jak odbywa sie to smieszne czyszczenie sieci, bo wody mialo nie byc 2 dni a caly czas leciala, moze to jakos pic na wode z tym czyszczeniem

  3. I jeszcze jedno .. jak można nakazać unieruchomienie wodociągu za wyjątkiem działań naprawczych …a także możliwości korzystania z wody do celów sanitarnych polegajacych na spłujkiwaniu toalet oraz celów przeciwpożarowych . Przeciez to wzajemnie się wyklucza . Albo unieruchomienie , albo korzystanie w ograniczonym zakresie. Ciekawe jak sanepid wyobraża sobie unieruchomienie wodociągu , ale pozostawienie wody w toaletach i hydrantach . Papier wszystko przyjmie , ale może ktoś by sie zastanowił , zanim takie bzdury napisze . I podpisze ..

  4. Czytając uzasadnienie PSSE w Bochni odnosze wrażenie , że albo ja jestem kompletnym debilem i nie rozumiem co czytam, co piszę i co mówie , albo Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Bochni pomylił swoje zadania i powinności. Po pierwsze wydając 17 stycznia br decyzję nr 10/17 znk NHK-430-01-03-2/17 nakazuje unieruchomienie ujęcia wody Chrostowa do czasu poprawy jej jakości i uzyskania pozytywnych wyników badania wody … Decyzji tej na podstawie art. 108 KPA w związku z przepisem art 27 ust 2 ustawy o Państwowej Inspecji Sanitarnej nadał rygor natychmiastowej wykonalności ze względu na ochronę zdrowia ludzi .Nawiasem mówić w decyzji nawet nie wiadomo czego art 27 dotyczy , bo ktoś zapomniał napisać że ustawy . To tak, jak się mechanicznie podchodzi do tematu i nawet nie przeczyta co się napisało . Od tej decyzji przysługuje odwołanie do Małopolskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego , z tym że wniesienie odwołania na podst. art 130$3 pkt 1 KPA NIE WSTRZYMUJE !! obowiązku wykonania decyzji . Wykonanie tej decyzji powinien sprawdzić wyjdający czyli PSSE w Bochni . Nagle okazuje się , że przez tyledni Sanepid nawet tyłka nie ruszył aby sprawdzić , czy rygor natychmiastowej wykonalności został spełniony , a tu nagle po 10 dniach na skutek odwołania uchyla własną decyzję. Tyle że odwołanie powinien rozpatrywać organ nadrzędny do którego odwołanie jest kierowane – czyli Małopolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny. Wygląda na to , że bocheński Sanepid ogranicza się tylko do działań na odległość , nie ma ochoty ruszyć w teren o zobaczyc jak jego zalecenia sa realizowane , a na dodatek rozpatruje odwołanie nie do niego kierowane . Dziwne .. nieprawdaż … ktoś tu funkcje pomylił , ktoś pomylił uprawnienia , ktoś udaje , że prowadzi nadzór .. eeech … szkoda słów ..

  5. Paranoja z tą wodą, jak ktoś pracuje i wyjeżdża z domu przed 8 a konczy ok 17 to na wodę w strażnicy się nie załapie bo już jej nie ma. Cztery razy, przez cztery dni, odchodzilem z kwitkiem i 2 butelkami wody. Szkoda tylko strażaków bo oni świecą oczami za to, że beczkowozy nie ma. Nie można zamówić 2 beczek na wahadło?

Komentowanie jest wyłączone.