[GŁOSOWANIE] Mika – bohater czy bandyta?

Fot. www.bochenscywykleci.pl

Bohater czy bandyta? To głosowanie umieszczamy na specjalne życzenie kilku Czytelników.

Mika – bohater czy bandyta?

– Dla mnie jest to bandyta, z którego robi się teraz świętego – mówi jeden z nich.

Podkreśla: w Gruszowie ciągle żyją ludzie, którzy go pamiętają. Nie jako bohatera…

Wydarzenia, jakie opowiada rzeczywiście są drastyczne.

Inny: mierzi mnie, gdy ze zwykłego bandyty robi się teraz wielkiego bohatera…

Nie znamy tej historii. Napiszmy ją razem!

Kim był Mika? Oto, co mówi na ten temat Wikipedia:

Józef Mika ps. „Wrzos”, „Leszek”, „Szarotka” (urodzony w Gruszowie) – żołnierz Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych oraz oddziału antykomunistycznego pod swoim dowództwem.

(…) Pod koniec okupacji wstąpił do AK.

Po wojnie wszedł w skład sformowanego w połowie 1945 oddziału Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem Jana Dubaniowskiego „Salwy” działającego na granicy powiatów myślenickiego i bocheńskiego. Początkowo Mika był dowódcą plutonu egzekucyjnego, następnie objął dowództwo nad jednym z pododdziałów i został formalnym zastępcą „Salwy” (…).

Po szybkim procesie wyrokiem z dnia 12 maja 1951 roku został skazany na karę śmierci.

źrodło: Wikipedia

Co sądzicie o jego roli?

Mika - bohater czy bandyta?

Jak oceniasz wpis?

Kliknij!

Ocena: / 5. Głosy:




9 Comments

  1. Kiedy gen. Anders dowiedział się o Jałcie przeszedł cichy zawał serca. Co będzie z tymi co jeszcze wierzą w wolną Polskę, czy się nie pogubia? – pytał. Pogubili się, sprzedani przez świat, sprzedani przez najbliższych marzacych o nowym porządku, nowym podziale
    społecznym. Osaczeni do tej pory są i ich pamięć o nich. Dokonali wyborów, walczyli tam w lesie, wyłapywani jeden po drugim, ale jeszcze walczący o przetrwanie, te zaplute karły reakcji.Był to dla takich osób jak Józef Mika czas wojny. A kto pamięta jak mawiała Nałkowska, że człowiek, człowiekowi wilkiem…. nawet kiedy wojny brak.

  2. To był młody człowiek, który został źle pokierowany ideologicznie. Jego potencjał i odwagą, którą się wykazał będąc pod dowództwem kpt.Dubaniowskiego świadczą o tym same za siebie. Gdy został sam jako dowódca oddziału stracił orientację i zgubił się jako Polak, patriota i żołnierz. Zaszczuty, ńękany i ciągle w walce z wrogiem, którego społeczeństwo polskie zaakceptowało i zaczęło mu służyć (Sowieci i ich aparat nadzoru w niby wolnej Polsce). Musiał wymusić posłuszeństwo u ludzi gdyż w przeciwnym razie szybko zostałby ujęty i stracony. Reasumując jest to przegrany żołnierz, który chciał dobrze ale nie wyszło.

    • Tych przegranych żołnierzy, którzy chcieli dobrze, a nie wyszło było więcej: cała chłopska WANDEA. Odsetek ziemian, zawodowych oficerów, ludzi wolnych zawodów jest niewielki. Oddziały leśne to w 90 proc. stanowili chłopi i szlachta zaściankowa. Wśród tych przegranych był pochodzący ziemi bocheńskiej syn rolników Generał Leopold Okulicki, urodziny po sąsiedzku w Krakowie Generał August Emil Fieldorf. Powojenna partyzantka miała masowe poparcie i trwała wiele lat. Kiedy represje już dotyczyły rodzin, które niosły pomoc, przeradzały się w bratobójcze walki sąsiedzkie. Najsprawniejszy mechanizm eliminacji przyniósł oczekiwane rezultaty. Zakończony w 1963 sukcesem po wytopieniu i zgładzeniu ostatniego żołnierza partyzantki antykomunistycznej na terenie Polski.

  3. Generalnie bardzo lubię historię i z opowiadań ludzi wynika że Dubańowski tzn Salwa był oficerem wojska polskiego z krwi i kości a po jego śmierci całość to była jak wspomina poprzednik lokalna organizacja ratująca głównie niewinnych Polaków

  4. Za wiele Polskiej krwi na jego rękach, był zwykłym watażką dopóki dowodził „Salwa” to był porządek. Grabili okoliczną ludność i przede wszystkim na tym polegała ta jego partyzantka i walka o wolną Polskę. Jeszcze żyją świadkowie jego działalności i dali mi negatywne świadectwo o Nim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.