Fotointerwencja: “perła Łapanowa niszczeje” [galeria]




Do redakcji mojlapanow.pl trafiły zdjęcia zalewu w Łapanowie. Zostały wykonane już po zakończeniu sezonu, 23 października. “Perła Łapanowa niszczeje. Szkoda. Jedni budują, drudzy rujnują” – podsumowuje autor fotografii. 

Wójt Robert Roj poproszony o komentarz do zdjęć, mówi że problem glonów występował na zalewie od zawsze, nie tylko jesienią, ale również latem. Ryby tego nie zjedzą, rozmawiałem na ten temat z fachowcami – mówi wójt.

Jego zdaniem, problem można zwalczyć, nie niszcząc kąpieliskowych walorów zbiornika. Zdecydowanie jednak sprzeciwia się ponownemu zarybieniu. Jest to za mały zalew, aby pomieścić w nim ryby i osoby korzystające z kąpieli.

[WRGF id=3831]




4 Comments

  1. Panie A.Stachowicz na taki akwen 500 kg zrobiło by lekkie spustoszenie do tego kroczek i karp handlowy reszta brony na linach ciagnik i jazda zalew czysty.O amurach w akwenach porośnietych roślinnością dużo by pisać ale to nie temat na dzisiaj,ogólnie nie chodzi mi o to żeby amury robiły za sprzątaczkę na akwenie ale żeby wogóle były amury jak i inne ryby.
    Napisał pan że pomysł na zalew był zawsze inny,jaki był ? bo wiem z autopsji że były wójt zawsze stawiał za piorytet czynny wypoczynek i wędkarstwo i nigdy to ze sobą nie kolidowało, ba gdyby nie przegrał wyborów z całą pewnością zalew byłby zarybiany co rocznie tak jak to miało miejsce od kilkunastu bądz kilkudziesięciu lat.
    Wycięcie brzózek ( w większości) powoduje nasłonecznianie się wody co za tym idzie przyspiesza powstawanie roślinności wodnej,zalew jest zbiornikiem przepływowym po obfitych opadach woda spływa z pól do rzeki z rzeki do zalewu wiadomo że pola są pryskane różnego rodzaju komponentami które pewnie też robią swoje w wodzie itd,itp…..temat tabu.
    Odnośnie konkurencji to jest dobra sprawa ktora ukazuje naocznie co i jak należy robić a nie siedzieć i pierdzieć w stołki samo się nie zrobi,bądz wymyślając lodowisko i mowiąc że w zalewie nie ma już ryb i można wodę spuścić (parodia) ryby są mamy to udokumentowane doskonale ale to temat w niedalekiej przyszłości.
    Reasumując zalew bez ryb i wędkarzy nigdy nie będzie tak atrakcyjny i dochodowy jak bez nich pierwsze oznaki daly znać o sobie w tym sezonie co powinno dać do myślenia rządzącym i diametralnie zmienić stosunek ich do rybostanu w wodzie,bo 90 % wypoczywających nad zalewem na dłuższy okres wynajmujących domki,stacjonujących kempingi,namioty płacących grubą kasę za pobyt to wędkarze z rodzinami a nie jak co poniektórzy myślą że wędkarz placi 20 zloty za wędkowanie i pod wieczór znika taki tok myślenia wlaśnie prowadzi do takiego stanu rzeczy jaki jest na chwile obecna.
    Jeśli sytuacja się nie zmieni idę o zaklad że w przyszłym sezonie nawet jak pot się bedzie lał po dupie i będzie piękne upalne lato to te cztery skromne domki na polu biwakowym nie będą zarezerwowane non stop,pewnie na weekendy wpadną malolaty żeby popić i się zabawić,kempingów będzie hmm obstawiam max 3-4 i to na krotki okres wiem co piszę i znam ludzi którzy stacjonowali znam ich opinie i miedzy innymi w ich imieniu się wypowiadam,dobra koniec litani na dzisiaj…..
    Pozdrawiam

  2. W przypadku takim jak jest na zalewie,szybko zarastającym roślinnością amury pełnią role ograniczenia wzrostu roślin,zarybienie większą ilością tej ryby ma szanse doprowadzić do całkowitego zniszczenia tej roślinności,może pomóc także (z pewnością nie zaszkodzi) żerujący w dnie ciężki kroczek i handlówka karpia poprzez zamulenie wody ogranicza rozwój glonów poprzez zmniejszenie dopływu światła,więc zarybianie,zarybianie i jeszcze raz zarybianie bądz kryty dach na zalewem ……
    Panie wójcie jakoś ryby w zalewie pływają od około 30 lat nigdy nikomu nie przeszkadzaly w żaden sposób nie kolidowało to z osobami kąpiącymi się niech pan się w końcu wypowie dlaczego panu ryby przeszkadzają dlaczego panu na tym tak bardzo zależy żeby tych ryb nie było?!

    • Panie Darku
      Amury, są gatunkiem sprowadzonym z zewnątrz, ciepłolubnym i zjadającym tylko to co lubią. Jeśli miałyby spełnić swoją rolę musielibyśmy wpuścić ich dużo (tonę może dwie, tak by, po zjedzeniu całej roślinności głodowały), amur jako ryba roślino żerna je tylko co lubi, reszta opada na dno i przyczynia się do jeszcze większego rozwoju roślin i glonów, wprowadzając dodatkową materie organiczną do obiegu. Pomysł na zalew był zawsze inny,
      teraz wyprzedziła nas konkurencja, która umie pogodzić wędkarstwo z czynnym wypoczynkiem.

Komentowanie jest wyłączone.